Holender... Zabrała mi zabawkę sprzed nosa!
Trzasnęłam drzwiami od strychu. Ha! Ale ja za to skradłam mu pierwszy... Hehehe...
Wyjrzałam przez okno. No...nie wygląda to wszystko najlepiej... Przeżyję.
Odeszłam od zabrudzonej szyby i odkryłam płachtę z małej skrzyneczki.
Wyciągnęłam ostry, chitynowy szpon.
- No, ciekawe co tu się kryje.. - szybko przekłułam zamek, jakby był z rozgrzanego masła - w środku było miejsce na wisiorek. Puste. Po co w takim razie ją zamykano?
Ze zrezygnowaniem przymknęłam wieko puzderka. Może znajdę tu na tym strychu coś dla siebie? Ale...najpierw tu ogarnę.
Rozpoczęłam Wielkie Sprzątanie. W moim wykonaniu lekko pokraczne, ale trudno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz