Cofnąłem się. Ta...te... coś, naprawdę mi się nie podobało. Ciekawe ile voltów trzeba by ją zabić. Między palcami przeleciała mi iskra.
- Idziemy - odpowiedziałem, nie patrząc na niezadowoloną minę Alyss.
Elektryczność jest jak światło. Może nieco wolniejsze, ale to coś na pewno by nas nie dościgło.
Na razie trzeba się wstrzymać. Zacząłem powoli iść do tyłu, trzymając ją za rękę.
Zwiewajmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz